o wszystkim (Reklama: domy drewniane ,hotel szczyrk )
Esperanza natychmiast przebił małą dziurkę w miejscu, gdzie Decker miał usta, i szybko wetknął w nią odcięty kawałek słomki do napoi. Decker ścisnął ją między zębami. Pozwoliła mu oddychać bez pozbywania się próżni, dzięki której foliowy worek przylegał do twarzy. Boże, Decker, czy to działa? Masz dosyć powietrza? Decker zdołał skinąć lekko głową. Ta torba tak ci przylega do głowy, że naprawdę wyglądasz jak trup. To dobrze, pomyślał Decker, gdy leżał w błotnistej kałuży, w ciemności za kioskiem spożywczym. Wsłuchiwał się w deszcz stukający w plastikowy worek. Jeśli będzie oddychał płytko, powoli i spokojnie, niewielka ilość powietrza, jaka napływała przez słomkę, wystarczy mu, żeby utrzymać się przy życiu. Ale przy każdym lekkim wdechu przerażenie próbowało złamać zdecydowane postanowienie Deckera. Z każdym niezauważalnym wydechem serce chciało bić szybciej, domagając się więcej tlenu. Sznurek, którym worek był przymocowany do szyi, wrzynał się w skórę tego Decker też się domagał. Absolutnie wszystko musiało wyglądać przekonująco. Nawet skóra miała sprawiać wrażenie lodowatej jak u nieboszczyka, który traci ciepłotę ciała z pomocą przyszedł mu zimny deszcz.

(Reklama: , restauracje w warszawie ,ciśnieniomierze )

